To znowu my - rodzina O. Tym razem w wersji eksportowej. Czas leci, dzieci rosną, a my staramy się zatrzymać chwilę i zanotować ich dziecięce mądrości i troski. Ku ich - ale szczególnie naszej - uciesze. Mamy nadzieję, że świat uśmiechnie się także...
Blog > Komentarze do wpisu
Sezon czereśniowy

Tegoroczne wakacje przebiegają nam pod znakiem EURO. Polscy piłkarze do niedawna robili co mogli, żeby WEJŚĆ do finału piłkarskich mistrzostw Europy (Nic Się Nie Stało, Chłopaki!). Natomiast Wielka Brytania wprost przeciwnie – właśnie WYMELDOWUJE się z EUROpejskiej Wspólnoty. W obu przypadkach – szok, zaskoczenie i dużo, dużo emocji. Nie zawsze pozytywnych - szczególnie w kwestii wyników brytyjskiego referendum. Jeszcze nie wiadomo jakie będą następstwa, co się zmieni, ba, czy w ogóle się zmieni! Ale ludzie wiedzą lepiej i sieją zamęt w co bardziej bojaźliwych umysłach, rozsnuwając apokaliptyczne wizje.
Jeśli chodzi o nas, w całym tym szaleństwie staramy się zachować rozsądek. Robimy swoje i raczej optymistycznie spoglądamy w przyszłość. Co będzie to będzie, wystarczy poczekać, a nie ma co się denerwować na zapas!

Tymczasem dojrzały czereśnie i kolejne urodziny wkradły mi się mimochodem do życiorysu. Podobno im więcej obchodzisz urodzin, tym dłużej żyjesz :) I te prezenty… ;)
Jednak z dwojga ‘złego’, już wolę czereśnie… W każdej pestkowej ilości!

*  *  *

Udało mi się ostatnio… nie dotrzeć na zjazd klasowy. Taki już los imigranta (niezła wymówka, BTW). Trochę szkoda, ale może następnym razem będzie lepiej - za kolejne 28 lat, haha. Na szczęście z przecieków od dobrze poinformowanych osób, które również nie dotarły, wiem że nie było tłumów.
Dostałam też pocztą pantoflową pakiet zdjęć z imprezy. Ale jazda! Niektórych kolegów rozpoznałam od razu, innych dopiero po głębszej analizie klasowej fotki sprzed prawie 30 lat. Panowie z brzuszkami, panie w kreacjach. A jeszcze przecież nie tak niedawno – wiatr w tapirowanych grzywkach, pocerowane dżinsy na tyłkach, a głowach:

*  *  *

W związku z szeroko zakrojonymi obchodami okrągłej rocznicy ślubu, wybraliśmy się z Pierwszym Mężem na randkę do Opery. Spędziliśmy doprawdy uroczy wieczór, ale zanim do niego doszło, trzeba było nam się odpowiednio doń przygotować. Na tych właśnie przygotowaniach złapała mnie Julka.
- Dokąd idziesz, mamo? – spytała podstępnie.
- Na randkę. – odparłam zgodnie z prawdą.
- Z kim?
- Z tatą.
- A dlaczego?
- Bo go kocham!
- Aha. – Julka wydawała się być usatysfakcjonowana przesłuchaniem. Teraz mogła skupić się na moim wyglądzie:
- Mamo, wyglądasz pięknie! – wykrzyknęła – Jak PRAWDZIWA kobieta!

Ile to się trzeba namęczyć, żeby wyjść z mężem i do tego wyglądać jak człowiek. A żeby wyglądać jak kobieta – jeszcze więcej!

*  *  *

Zuzka stara się jak może być godną ambasadorką polskości wśród swoich irlandzkich koleżanek. Na Eurowizyjny wieczór wyjazdowy, na ten przykład, zabrała ze sobą wielki słój truskawek w śmietanie i gar makaronu. Staropolska gościnność zobowiązuje!
Namiętnie kolekcjonuje też polskie powiedzonka, wydłubane z naszego rodzinnego słownika, tłumacząc je dla śmiechu dosłownie na angielski. Do niedawna jej ulubionym było ‘skrobać marchewki’, czyli z polskiego na nasze ‘to grit carrots’. Jednak ostatnio zasłyszała ‘Po kiego grzyba?’ i prawie padła ze śmiechu, tłumacząc je jako ‘FOR WHAT MUSHROOM?!’ ;)

'I for what mushroom tam wlazłaś?!’ Taka zagadka ;)

*  *  *

Tutkowi też udało się nie tak dawno zabłysnąć w roli translatora – tym razem z naszego na polskie. Przygotowując się do matury z polskiego, ćwiczył tłumaczenie angielskich tekstów. Dzięki lekkim brakom w zasobie polskiego słownictwa, uzupełnionym na pniu bujną wyobraźnią i odrobiną fantazji, powstały naprawdę niezapomniane słowotwory. Dawno się tak nie ubawiłam! Moi absolutni faworyci to ‘heavy-metal band’ jako ‘BANDA heavy-metalowa’ i ‘szwaczka’ jako ‘SZEWC ODZIEŻY’.

Jak ktoś nie wie, to zmyśli, jak mawiała moja cioteczna babka. I, zaiste, miała rację! :)

*  *  *

Oliwa dostała od swojej Opiekunki Roku zadanie przygotowania prezentacji na Cultural Day. Na temat Polski, nie wiedzieć czemu ;) Temat wydawał się jej łatwy, lekki i przyjemny, upewniwszy się więc, że wypożyczę jej z domowych zasobów strój krakowski i paczkę opłatków, spoczęła na laurach. Za prezentację zabrała się dopiero ostatniego wieczora.
Było przed dziesiątą, powoli szykowaliśmy się do spania, a Oliwka stawiała ostatnie przecinki w Power Poincie. Relaks i spleen... I właśnie w samym środku tej śródwieczornej idylli, na progu naszej sypialni zjawiła się zapłakana Oliwka, z trudem tłumacząc: "Mammooo, zapomniałam ci powiedzieć. Mam jutro w szkole prezentację o Polsce i potrzebuję czegoś z polskiej kuchni. Obiecałam swojej pani. Więc… możesz mi teraz zrobić PIEROGI?!" :)
Nie mogłam, już nie miałam na to sił.
Ale czy jakiś rodzic może się oprzeć sile zapłakanych dziecięcych oczu? Na pewno nie my! My rzeczy niemożliwe załatwiamy od ręki! Wskoczyliśmy w ciuszki, wpakowaliśmy Oliwę do samochodu i pojechaliśmy przetrzepać zasoby lokalnego TESCO, modląc się żeby wciąż było otwarte. Mieliśmy szczęście – i obłupiliśmy stoisko z polskim jedzeniem, unosząc trzy rodzaje pierogów, ptasie mleczko, słone paluszki, pasztet podlaski i temu podobne specjały. Oliwka była wniebowzięta. My w zasadzie też, albowiem szczęście naszych dzieci jest naszym szczęściem.
Jak pokazał następny dzień, zakupami ‘last minute’ uszczęśliwiliśmy również kadrę nauczycielską St. Catherines College. Albowiem już po wspaniałej Oliwkowej prezentacji, cała ilustrująca ją garmażerka wylądowała… za drzwiami pokoju nauczycielskiego. I tyle ją widziano. Do domu wróciły puste pojemniki. Li i jedynie ;)

*  *  *

Julce szczęśliwie wypadł ząb. To się zdarza, szczególnie w jej wieku. Rozradowana Julka, owinęła zębisko w chusteczkę i przykopytkowała do mnie.
- Mamo! Mamo! – krzyknęła wywijając mi zawiniąkiem przed nosem - Payment time!

Jak to?! Ja mam płacić?! A Wróżka Zębowa to pies?!

piątek, 01 lipca 2016, oszin13

Polecane wpisy

  • Obłupiamy z kasy!

    Atencion, atencion! Oficjalnie rozpoczynamy obłupianie z kasy - w szczytnym celu! Ostrzegaliśmy, że wskakujemy na parkiet, żeby zbierać pieniądze na SANDS? Ostr

  • Chroniczny stan zaganiania

    Kurcze blade, tak WIELE jest do opisania i tak MAŁO czasu, że aż żal. A do tego TAAAAKA długa lista rzeczy, które należałoby załatwić przed – lub wręcz za

  • Goniąc kormorany…

    Koniec sierpnia to już ‘smutny lata zmierzch’, jak mówił poeta. Za pasem szkoła, praca, nowe wyzwania i stare obowiązki. Cała ta nie-fejsbukowa szar