To znowu my - rodzina O. Tym razem w wersji eksportowej. Czas leci, dzieci rosną, a my staramy się zatrzymać chwilę i zanotować ich dziecięce mądrości i troski. Ku ich - ale szczególnie naszej - uciesze. Mamy nadzieję, że świat uśmiechnie się także...
Blog > Komentarze do wpisu
Prawie dorosle sprawki

Po sobotniej imprezie u Oliwkowej koleżanki pozostała mi lekko opadła szczeka – na szczęście jedynie ze zdziwienia. Imprezę organizowała wprawdzie 7-latka, ale starszaki, czyli Zuzę i jej dwie koleżanki z klasy również zaproszono. I właśnie owe koleżanki przyprawiły mnie o niemałe zdziwienie, pojawiając się na imprezie w pełnych makijażach (plus zestaw kosmetyków w torebkach, na wszelki wypadek). Kurczę, pomyślałam, albo ja jestem jakaś zacofana albo świat zwariował. Moja również 9-letnia córka wcale nie myśli o malowaniu (mimo posiadania kosmetyków), a ja jej nie namawiam, bo i po co, przecież jeszcze ma na to czas. Widać dzieciństwo  niejedno ma imię. Czy napisałam już, że te dziewczynki to Polki? – to taka dygresyjka, nie pozbawiona złośliwości…

*  *  *

Piątek to jedyny dzień tygodnia kiedy Oliwka kończy szkole wcześniej, a Zuza może poczuć się odpowiedzialna za samą siebie i samodzielnie wrócić ze szkoły. Korzystając z nienajgorszej piątkowej pogody postanowiłyśmy pójść z Oliwką na spacer po okolicy. Przy okazji zaszłyśmy do Kościoła, gdzie  - oprócz wielu innych interesujących rzeczy – znajdował się również stojak z ulotkami, za jedyne 50p każda. Kolorowe słowo pisane natychmiast zwróciło uwagę Oli.
- Mamo, kup mi jakąś ulotkę – poprosiła.
- Ale tu nie ma ulotek dla ciebie. Popatrz ta jest dla kobiet w ciąży, ta mówi o antykoncepcji.
- Ja chcę tą – stanowczo powiedziała Oliwka, wskazując na kolorową broszurkę z tytułem „Pobrać się czy żyć w wolnym związku?”.
Taaak, ta była bardziej odpowiednia.

*  *  *

Wczorajsza rozmowa przy stole.
Julka: Mamo, mam pytanie. Cy mogę iść do cynek?
Ja: Tak, możesz iść do dziewczynek.
Julka – pomimo pozwolenia – nadal siedziała przy stole.
Mati: Zobacz, pozwoliłaś jej, a ona nie idzie.
Ja: Tak, to marzenie każdego rodzica - zgadzać się wiedząc, że dziecko i tak nie skorzysta z pozwolenia.
Mat: To umówmy się, że ja zapytam cię czy mogę NIE iść na komputer, ty się zgodzisz, a ja wtedy pójdę, co?
Nieźle to sobie wykombinował, nie ma co…

*  *  *

Dywagacje w czasie wędrówki do szkoły.
Zuzka: Ile tu psów! Skąd one się wszystkie biorą?
Oliwka: Ja wiem! One się ROZMRAŻAJĄ!

poniedziałek, 31 stycznia 2011, oszin13

Polecane wpisy

  • Obłupiamy z kasy!

    Atencion, atencion! Oficjalnie rozpoczynamy obłupianie z kasy - w szczytnym celu! Ostrzegaliśmy, że wskakujemy na parkiet, żeby zbierać pieniądze na SANDS? Ostr

  • Chroniczny stan zaganiania

    Kurcze blade, tak WIELE jest do opisania i tak MAŁO czasu, że aż żal. A do tego TAAAAKA długa lista rzeczy, które należałoby załatwić przed – lub wręcz za

  • Goniąc kormorany…

    Koniec sierpnia to już ‘smutny lata zmierzch’, jak mówił poeta. Za pasem szkoła, praca, nowe wyzwania i stare obowiązki. Cała ta nie-fejsbukowa szar

Komentarze
2011/11/27 20:51:48
bez przesady z tym malowaniem się. to nie ma nic wspólnego z czasami, w których żyjemy. ja 9 lat miałam daaaaawno temu, ale też miałam swoją kosmetyczkę z upiększaczami :) większą niż kosmetyczka mamy. czasem jej coś pożyczyłam ;) to niegroźne... Pozdrawiam